SZUKAJ W SERWISIE

You are here: Home » TESTY » TESTY » Pearl UltraCast 14x6,5"
niedziela, 20 Maj 2012
Pearl UltraCast 14x6,5"
czwartek, 06 grudnia 2007 10:32

Image Święta za pasem, śnieg za oknem! Błoto na drogach i ziąb na dworze - fuj. Służby miejskie jak zwykle mają synoptyków tam gdzie Poczta klientów. Drogowcy udają zaskoczenie, a kurierzy grzęzną w korkach i udają, że są na czas. Me wzruszenie po otwarciu paczki nie pozwoliło mi jednak zrugać nieuprzejmego starszego Pana w Żółtej Bluzie, który był równie zaskoczony co oburzony faktem, że ktoś wyczekał w biurze do wieczora by przesyłkę przyjąć.


UltraCast to werbel w zasadzie anonimowy. Choć jestem do marki Pearl dość przywiązany i potrafię wyrecytować z pamięci niemal wszystko co w ich ofercie dotyczy zestawów perkusyjnych wraz z symbolami i orientacyjnymi cenami, to UCA1455/65 jakoś zawsze umykały oczom. Zawieszone w cennikach tuż poniżej Reference – kosztujących astronomiczne kwoty, nie przykuwające uwagi. Nijakie jakby, mimo chwytliwej nazwy. Do zyskania popularności brak najwyraźniej etosu – wyrobionego latami pozytywnych doświadczeń jak w serii Masters lub takiego stworzonego przez dział marketingu (powtarzającego do znudzenia tę formułkę o pomieszanym drewnie) dla Reference. W Polsce jest ich tylko kilka sztuk, poza granicami również stosunkowo niewielu jest posiadaczy. Kupno używanego praktycznie nie wchodzi w rachubę, tako w ojczyźnie naszej jak i gdziekolwiek indziej. Perypetie były skomplikowane i zbyt długie by przytaczać całą historię. Właściwie przypadek sprawił, że zdecydowałem się na ten eksperyment. Po niemiłych doświadczeniach z akrylem i będąc nieustannie zadurzony w moim Black Panther Vavona Burlwood byłem wobec UCA chyba bardziej sceptyczny niż moja narzeczona.

Werbel jest dość tajemniczy. Czarny, matowy korpus, czarne lugi, czarny mechanizm napinający i czarne obręcze. Na tym tle bielutka membrana aż kłuje w oczy. Korpus to aluminiowy odlew: 3 mm grubości, 5 mm przy krawędziach. Długie lugi typu „tube” nadawałyby instrumentowi nieco filigranowy wygląd, gdyby nie głęboka czerń, zmącona tylko łebkami śrub.

Rozbudowany mechanizm napinający to wprowadzone niedawno dziecko inżynierów Pearl’a – SR-1000. Podwójnie blokowany, z dość dużym skokiem. Działa sprawnie, cicho i jest wygodny. Być może jest to nawet najlepsza maszynka werblowa jaką spotkałem. Tylko dlaczego taka wielka?

Obręcze 2,3 mm wbrew temu co sądzi wiele osób wcale nie oznaczają, że instrument jest do niczego. Spotkałem się już z bezwzględnymi opiniami, że Die-cast = lepszy, co świadczy o marnym pojęciu w temacie. Swoje pojęcie zbudowałem głównie na werblach Reference - to był krótki związek i beznamiętne rozstanie oraz posiadanych Black Panther. SuperHoop’y są tutaj jak najbardziej na miejscu i w dużej mierze one decydują o walorach brzmieniowych, bardzo wszak grubego jak na metal, korpusu.

Dla kompletności opisu dodam, że instrument fabrycznie wyposażony jest w nierdzewne śruby – małe dzieła sztuki, rewelacyjne sprężyny Pearl UltraSound SN-1420C oraz klasyczne naciągi Remo Ambassador Coated/Ambassador Snare. Nad wykonaniem w ogóle nie ma co dywagować – perfekcja w każdym milimetrze. Tyle w temacie. Wyśmieję teraz każdego kto stwierdzi, że „Made in Taiwan” to zawsze coś gorszego. Oznacza to tylko tyle, że ów ktoś zielonego pojęcia o świecie i sprzęcie nie ma.

Pierwsze uderzenia były szokiem. Dokładnie tak sobie wyobrażałem brzmienie tego werbla – z dużą dozą nadziei notabene. W 100% zgadza się z entuzjastycznymi opiniami i co ciekawe - reklamami. Jest metalowy (wystarczy jedno spojrzenie na tablicę Mendelejewa), a zaskakuje. Cieplutkie brzmienie, głębokie, ciemne. Do tego pazur i agresja, które łatwo jednak idzie kontrolować. UltraCast zachowuje się wspaniale w każdym stroju (zakres strojenia jest niemal nie do wiary), co więcej stroi się niemal sam. Nawet niewprawnemu czy leniwemu perkisiście pokaże większą część swych możliwości. Rimshot... kolejna niespodzianka. Ciemny jak gong, a przeszywający i potężny równocześnie. Po uderzeniu talerze przy zestawie aż zajęczały. Mógłbym się zachwycać tak samo długo jak pomstować na Pocztę Polską.

Prosta budowa, metalowy korpus i perfecyjne wykonanie niemal implikują „bezduszność”. Tymczasem UltraCast ma w sobie coś co zapewniło moim dwóm Czarnym Panterkom stałe miejsca na półce. Sztandarowe stwierdzenie: „sprawdzi się we wszystkich gatunkach”, którym recenzenci okraszają często końcówki swej twórczości w tym miejscu byłby profanacją. Uchodzi przy budżetówkach, ale to instrument w swej „uniwersalności” specyficzny. Polecić nie sposób, zwłaszcza że cena jest kosmiczna – sporo ponad 2 tyś. zł. Sprawę jednak wyświetliłem i polecam przynajmniej zapoznać się z tym, póki co, unikalnym i z całą pewnością wyjątkowym werblem.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy Odśwież