Dla niewtajemniczonych dodam, że Międzynarodowy Festiwal Perkusyjny w Opolu, to impreza cykliczna. W tym roku odbyła się po raz szesnasty. Podczas wszystkich edycji do Opola, Wrocławia, Gliwic i pozostałych festiwalowych miast zjeżdżały się gwiazdy światowej sceny perkusyjnej – Virgil Donati, Cindy Blackman, Kenny Arnoff, Bill Bruford i wielu, wielu innych. Więcej na ten temat można poczytać na oficjalnej stronie festiwalu: http://www.ragtime.com.pl/festiwal/ a także poszukać recenzji z poprzednich lat.
OPOLE
Na miejsce dotarliśmy na czas. Byliśmy około 30 min przed oficjalnym rozpoczęciem warsztatów. Według mnie organizatorzy za późno zatroszczyli się o swoich słuchaczy, gdyż drzwi otwarte były dopiero na kilka minut przed 15:00. Szkoda, bo mnóstwo muzyków marzło przed drzwiami Filharmonii Opolskiej, zastanawiając się czy trafili w dobre miejsce. W końcu każdy przyjechał tu w jednym celu...
ABY UJRZEć I US£YSZEć...
...Tonego Roystera Jr. Niektórzy z nas byli obecni podczas jego wcześniejszych wizyt w Polsce, ale większość „na żywo” widziała go pierwszy raz. Kto nie zna Tonego Roystera Jr.? Czy jest osoba, która nie widziała filmu, gdzie gra on na bębnach jako dwunastoletnie dziecko? Ku naszemu zdziwieniu w trakcie rozmowy okazało się, że Tony kiedyś grał o wiele więcej, czyli 2 – 3 godziny dziennie. Teraz gra jedynie na koncertach i warsztatach. Czyż nie jest to talent?
Zajęcia z Roysterem odbyły się w miłej atmosferze. Na początku gwiazda promowała swój nowy album. Od razu nawiązał kontakt z publicznością. Odpowiadał na pytania zainteresowanych „na gorąco”. Na początku przedstawił kilka ćwiczeń rozluźniających i rozgrzewających przed grą. Później coraz to bardziej zmodyfikowane i skomplikowane, do samodzielnego wykonania w domu. W tym miejscu należałoby pochwalić się naszą forumowiczką. AgaPerkusistka, miała okazję pograć i zademonstrować ćwiczenie, które wcześniej prezentował Tony. Dotyczyło to koordynacji ruchowej. Lewą ręką gramy np. werbel, hi-hat, tom, a prawą werbel i pozostałe trzy tomy, do tego stopą wyznacza tempo. Proste czy trudne? To już należy do waszej oceny.
Royster okazał się sympatycznym człowiekiem, odpowiadał na wszystkie pytania słuchaczy, warsztaty prowadził w luźniej atmosferze. Po części oficjalnej, można było podejść do niego na scenę, do zestawu i porozmawiać oraz rozwiać wszelkie wątpliwości co do jego gry. Mimo, że całe spotkanie zakończyło się około dwie godziny przed planowanym koncertem, Royster znalazł czas na to, by słuchacze zrobili pamiątkowe zdjęcia, oraz rozdał mnóstwo autografów.
Redaktorzy drummer.pl, Stickman Clan oraz sklep Avant Drum Shop, mogą pochwalić się miłym gestem w stronę Roystera, ponieważ wręczyliśmy mu prezent urodzinowy (urodziny miał trzy dni wcześniej). Tony Royster Jr. został także honorowym członkiem Stickman Clanu.
CIĄG DALSZY WRAŻEń
Podczas, gdy Tony relaksował się przed koncertem, dla nas przyszedł czas na zregenerowanie sił i odpoczynek po podróży oraz warsztatach. Po obiedzie znów pojawiliśmy się w Filharmonii Opolskiej, tym razem na występie. Roysterowi towarzyszyli czołowi Polscy muzycy: Tomasz Grabowy na basie oraz Krzysztof PUMA Piasecki na gitarze. Podczas koncertu pełna sala: uczniowie szkół muzycznych, studenci, muzycy jak i mnóstwo fanów – ludzie w różnym wieku. Koncert był rewelacyjny - skomplikowany i niebanalny. Royster pokazał klasę, a jego występ był nie tylko przyjemny dla ucha ale i widowiskowy! Mieliśmy okazję usłyszeć na żywo projekty Roystera, Pumy oraz Tomasza Grabowego. Muzycy świetnie zgrali się razem i zaprezentowali niesamowite show. Podczas koncertu można było podziwiać bajeczna technikę Tonego, jego niezwykłą swobodę w grze, niesamowity „felling” i bajeczną prędkość. Nie obeszło się również bez wyjścia na bis...
CZAS WRACAć
Po koncercie znów był czas na zdjęcia i autografy. Chętnych nie brakowało. Po pożegnaniu, udaliśmy się do auta i teraz już czekała nas wspólna podróż do Poznania. Wszyscy rozweseleni i pod wrażeniem koncertu i warsztatów w wyśmienitych humorach wracaliśmy. Mnie czekała jeszcze dalsza podróż nad morze...
Wyprawę uważam za udaną, niecodziennie jest możliwość obcowania z taką gwiazdą. A na pytanie moich znajomych (nie perkusistów): Chciało Ci się jechać taki kawał Polski, żeby posłuchać przez 4h jakiegoś gościa za bębnami, którego i tak nikt nie zna, wydać tyle kasy, zamiast iść z nami na piwo? Odpowiem: TAK, chciało mi się. Ale nie zrozumie tego ten, kto nie ma pasji...