W dniach 9 i 10 sierpnia miałem przyjemność uczestniczyć w warsztatach perkusyjnych prowadzonych przez pana Piotra Czyję w Ogrodzieńcu. Oto krótkie przybliżenie tych przepełnionych grą na perkusji spotkań.
W dniach 9 i 10 sierpnia miałem przyjemność uczestniczyć w warsztatach perkusyjnych prowadzonych przez pana Piotra Czyję w Ogrodzieńcu. Oto krótkie przybliżenie tych przepełnionych grą na perkusji spotkań.
9 sierpnia
Odbywające się w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Ogrodzieńcu warsztaty rozpoczęły się o godzinie 16.00. Na samym początku Piotr przywitał się z każdym z uczestników, powiedział, że tylko zagra coś na początek i rozpocznie warsztaty. Po dość krótkiej, ale szalenie efektownej solówce, która przynajmniej mnie, zachwyciła, zapytał każdego z osobna, czego oczekuje od tych warsztatów. Odpowiedzi były bardzo różne, ale od razu mogę napisać, że chyba każdy dostał to, czego szukał :] Pierwszy dzień zaczynał się od podstaw, trenowaliśmy więc np. techniki Moller'a czy Gladstone'a. Przerobiliśmy dużo różnorodnych kombinacji ćwiczeń na niezależność kończyn. Potem Piotr pokazywał w jaki sposób ożywić nasze, nawet najprostsze rytmy. Każda technika była najpierw dokładnie objaśniona i pokazana, oczywiście każdy mógł spróbować na padzie, lub w przypadku rytmów, na zestawie. Jako, że poziom uczestników był ogromnie zróżnicowany, od całkiem początkujących, do osób grających juz ładne kilka lat, pod koniec pierwszego dnia także dla tych drugich było omówionych kilka bardziej zaawansowanych spraw, zwłaszcza różne kombinacje z hi-hatem granym dwoma rękami. Warsztaty trwać miały do godziny 19.00, kiedy pół godziny po planowanym zakończeniu musiałem wychodzić, nadal kilka osób ćwiczyło, nikt nie chciał kończyć, dla wszystkich była za krótko. Niech to świadczy o tym, jak udany był pierwszy dzień.
10 sierpnia
Gdy drugiego dnia dotarłem na warsztaty, od razu w oczy rzuciła się liczba uczestników. Dzień wcześniej było nas siedmioro, tym razem zawitało kilka osób więcej. Skoro podczas pierwszego spotkania omawiane były głównie podstawy, teraz przyszedł czas na trudniejsze sprawy. Dużo więcej było gry na zestawie, często z muzyką, przerabialiśmy rytmy shuffle, rytmy afrokubańskie, ogółem wiele spraw obcych typowemu rockowemu perkusiście, a znakomicie rozwijających horyzonty muzyczne. Po raz kolejny warsztaty przedłużyły się o niemal godzinę, znów każdy chciałby więcej, niestety był to już ostatni dzień.
Warsztaty były wspaniałe, to chyba najlepsze słowo na ich określenie. Nie wyobrażam sobie lepszej atmosfery czy formuły spotkań. Solidna porcja wiedzy, ale nie przegadanej, nie nudnej, a konkretnej, przy ogromie czasu spędzonego przed zestawem. Do tego nie byle jakim, bo Pearl'u Reference z talerzami Zildjian K Custom. Warto wspomnieć, że w warsztatach uczestniczyły dwie panie, które pewnie ku zaskoczeniu wielu panów, doskonale radziły sobie z bębnami. Każdy wyniósł bardzo wiele, w zależności od zaawansowania. Poszerzaliśmy i zdobywaliśmy wiedzę, ale przede wszystkim nabraliśmy jeszcze więcej motywacji do nauki. Pozostaje podziękować organizatorom i wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji tego świetnego przedsięwzięcia. Czekam na kontynuację. |